Spoza

Flauta

Bóg wciąż pyta
Dlaczego mam być sprawiedliwy
Dlaczego mam być logiczny
I wtóruje mu drzewo i lis
Co to znaczy dobry
Co to znaczy uczciwy.

Na wodach flauta.
W górze chmura z białym kowadłem.
Pielgrzymki ze skrzeczącymi głośnikami
zmierzają na północ.

* * *

Już nie przy jeziorze, lecz dalej,
w słońcu, na pastwiskach
mijamy cztery lśniące konie.
Piękne, wyniosłe, dumne.
Obojętne wobec nas.

This mortal coil

Dziś po południu próbowałem zasnąć. Lecz odkurzacz,
magnetofon, bawiące się za oknem dzieci, nie pozwalały na to.
Przypominam sobie chwile, gdy spałem w środku lasu,
wodę gotowałem na ognisku, a śniadania robiłem
na głazach narzutowych. Spokojne chwile bez grzebienia,
proszku do prania, sztucznego światła i gazet.
Spokojne chwile bez listów.

Dworzec w Warszawie przeraził mnie. Zasypany reklamami
i papierem. Oblepiony kolorami. Pociąg „Wigry” o północy.
Z każdą chwilą oddalałem się od niej.
Wygnieciony kwadrat po namiocie nad jeziorem Kopane
powracał do swojego pierwotnego wyglądu. Stapiał się z otoczeniem.
Moje płuca oczyszczały się z jej zapachu. Budowano domy,
produkowano zabawki i tytoń. Montowano lampy i świecące szyldy.
Zrywał się wiatr. Śmierć rozpoczynała działanie
od cichego, niegroźnego kaszlu.

Jadąc samochodem do szpitala powiatowego

w Chrzanowie gdzie leży moja żona,
nagle musiałem się zatrzymać i, mimo że padał deszcz,
następowały po sobie twarde ściany wody,
wyjść na zewnątrz, ochłonąć, ponieważ dotarła do mnie,
dopadła mnie myśl przepleciona przez słowa w zdaniu:
To wszystko dzieje się naprawdę.

Powrót śniegów puszystych

Stary gruby pies
naniósł tu mnóstwo sierści.
Narzuta aż buchała.

Skończył się pomysł
na wiersz.
Dlatego tak żyłem.